12.2.11

Ospa, aniol na kamieniu i ciut wiosny, gdy za oknem sniegi

Tak, tak moje drogie, dopadła mnie ospa. Nie wiedziałam, że to takie upierdliwe choróbsko, bo niby nic mi nie dolega, prócz tego, że wyglądam jak muchomor i swędzi. Swędzi niemiłosiernie.
W związku z tym, iż jestem chwilowo udomowiona (czyt.uziemiona w domu) mogę trochę po wyżywać się twórczo. Jakiś czas temu przytaskałam z plaży kilka kamieni. Jeden z nich doczekał się nowej szaty i powstało "coś" na kształt ikony.


Tak jak i Wam marzy mi się już wiosna, tylko, że w Oslo dalej do niej niż bliżej. Przez ostatnie dwa dni śnieg sypał jak oszalały. Cóż, takie uroki Skandynawii.
Chociaż w domu tchnęło nowym życiem.

5 komentarze:

  1. Oj biedulo ...ale Cie dopadlo ! No ale co zrobisz, czas leczy rany, wyleczy i ospe ;) Tylko sie nie drap, bo bedziesz miala pozniej blizny...wez sobie na wstrzymanie, choc swedzi...
    Zcze szybkiego powrotu do zdrowia, a pomysl z kamieniem naprawde fajny i nowatorski :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Savannah, dziękuje za życzenia powrotu do zdrowia. Co do drapania, to staram się nie, ale czasem muszę się chociaż smyrnąc ;) jak już rady nie daje.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Oł...biedna ty. Mam tą nieprzyjemność pamiętać moją ospowatość radosną, bom zapadła na nią w maturalnej klasie. Dwa miesiące w domu. masakra.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Przepiękny zwiastun wiosny, a ospy nie zazdroszcze:(

    OdpowiedzUsuń na zawsze